Recenzja filmu: "Nieruchomy poruszyciel", reż. Łukasz Barczyk

Nieruchomy poruszyciel
Brakuje tylko w tym wszystkim żywego filmu.

Opowiadając proste i realistyczne w gruncie rzeczy historie David Lynch przedstawia je w sposób szczególny. Widz otrzymuje pogmatwany, surrealistyczny obraz, ukazujący niemal wyłącznie rzeczywistość psychiczną bohaterów, którą sam musi rozszyfrować.

Łukasz Barczyk w „Nieruchomym poruszycielu” chciał postąpić podobnie. Wziął na warsztat szokującą historię ubezwłasnowolnienia pracowniczki fabryki (żony i matki dwójki dzieci), zmuszanej przez szefa zakładu do uprawiania seksu najpierw tylko z nim, a potem również z kolegami.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną