szukaj
Recenzja filmu: "Księżna", reż. Saul Dibb
Księżna
Wyzwalając się spod tyranii dworskiej etykiety

Moda na filmowanie losów sławnych dynastii ma w Anglii długą tradycję. Niedawno sukcesy święciła biografia ostatniej z rodu Tudorów Elżbiety Wielkiej w dwuczęściowym widowisku Shekhara Kapura z Cate Blanchette w roli królowej dziewicy. Teraz trafia do kin zrealizowana z nie mniejszym rozmachem historia Georgiany Spencer, księżnej Devonshire, osoby bardzo wpływowej w XVIII-wiecznym państwie, uwielbianej przez gawiedź, ogromnie przy tym nieszczęśliwej.

Przyczyną jej tragedii było nieudane małżeństwo z jednym z najbogatszych brytyjskich arystokratów, człowiekiem nieczułym, dwukrotnie od niej starszym, opętanym na punkcie posiadania męskiego potomka. Obdarzona wdziękiem, inteligencją i polityczną charyzmą Georgiana łudziła się, że zdoła wzbudzić w mężu odrobinę zainteresowania czy choćby czułości. Urodziła mu dwie córki, przymykała oczy na rozliczne romanse, wychowała jego nieślubne dziecko, w końcu się zbuntowała.

Film „Księżna” wyreżyserowany przez Saula Dibba poświęcony jest właśnie procesowi wyzwalania się spod tyranii dworskiej etykiety i negowania ram kastowego społeczeństwa (akcja rozgrywa się w okresie Rewolucji Francuskiej). Najciekawszy jest w nim jednak opis obyczajów, mozolnych prób przeciwstawiania się prawu ustanowionemu przez mężczyzn przez samodzielnie myślącą, wrażliwą, samotną kobietę, pragnącą zaznać w tym niesprawiedliwie urządzonym świecie szczęścia. W roli niepokornej Georgiany (do złudzenia przypominającej lady Dianę) oglądamy piękną Keirę Knightley, która wyrasta na gwiazdę pierwszej wielkości. Partneruje jej Ralph Fiennes, znakomicie czujący się w kostiumowym repertuarze.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj