Recenzja filmu: "Iwan Groźny", reż. Sergiusz Eisenstein

Stalin Groźny
Eisenstein o Iwanie Groźnym (czyli Stalinie)

Trudno wyobrazić sobie światowe kino bez Sergiusza Eisensteina. Jego „Pancernik Potiomkin”, „Aleksander Newski” i „Iwan Groźny” są do dziś przedmiotem wykładów w wielu szkołach filmowych. Ten ostatni film ukazał się właśnie na DVD. Ta filmowa epopeja Eisensteina powstała na zamówienie Stalina, utożsamiającego się z pierwszym rosyjskim carem, który krwawo rozprawiał się z opozycją. „Iwan Groźny” jest dziełem mrocznym – w klaustrofobicznych wnętrzach obok aktorów pojawiają się ich cienie. Kadry filmowe przypominały sceny z ikon, w których główne osoby przewyższają wymiarami istoty pośledniejsze, a zabieg ów bezbłędnie trafiał do radzieckiego widza.

Pierwsza część „Iwana Groźnego” spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem – władca jest tam przedstawiony jako mąż stanu umacniający rosyjskie państwo. Drugą część spotkał inny los – zakaz rozpowszechniania. Zarzucono filmowi, że pokazuje Iwana Groźnego (w domyśle Stalina), człowieka o wielkiej charyzmie i silnym charakterze, jako słabeusza pokroju Hamleta. Druga część przeleżała na półkach 12 lat i, jako film okaleczony i przemontowany, miała premierę w 1958 r. po śmierci Eisensteina i Stalina. Po 60 latach film nadal magnetyzuje niebywałą siłą wyrazu. Jego ekspresję podkreśla muzyka Prokofiewa oraz tytułowa rola, w którą wcielił się wybitny aktor Nikołaj Czerkasow.

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj