Recenzja filmu: "Droga do szczęścia", reż. Sam Mendes

Droga do szczęścia
Harlequinowy tytuł i gwiazdorska obsada

Harlequinowy tytuł „Droga do szczęścia” oraz gwiazdorska obsada: Leonardo DiCaprio i Kate Winslet sugerują kolejną wersję „Titanica”. Nic z tych rzeczy. Dramatowi Sama Mendesa bliżej do Bergmana niż do gładkich, sentymentalnych love story. Tytuł jest zwodniczy, ironiczny, film mówi bowiem o wielkim rozczarowaniu, jakie niesie małżeńska stabilizacja, dzieci, praca, słowem o katastrofie i hipokryzji mieszczańskiego modelu. Aktorskie ikony kojarzące się z parą romantycznych kochanków są tu uosobieniem niespełnienia, frustracji, zamknięcia w nudnej codzienności.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną