Recenzja filmu: "Slumdog. Milioner z ulicy", reż. Danny Boyle

Slumdog. Milioner z ulicy
Dickensowski optymizm przez łzy

Gdyby pół roku temu napisano, że jakiś niskobudżetowy film o hinduskich dzieciach, rozgrywający się w Dharavi, największej dzielnicy slumsów Mumbaju, czyli Bombaju, będzie faworytem w oscarowym wyścigu, i to w najważniejszych kategoriach, nikt by w to nie uwierzył. A jednak „Slumdog. Milioner z ulicy” – skromna produkcja z nieznanymi aktorami, zrealizowana przez Anglika Danny’ego Boyle’a, zawładnęła wyobraźnią nie tylko szacownych członków Akademii (10 nominacji).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną