Recenzja filmu: "Rusałka", reż. Anna Melikian

Rusałka
Drwiąc z młodych wilczków putinowskiego kapitalizmu

O smutkach wieku dojrzewania, pierwszych porażkach i romantycznych uniesieniach niespełniających wyobrażeń wielkiej miłości powstaje mnóstwo podobnych do siebie filmów. O większości zapomina się zaraz po wyjściu z kina. Groteskowo-bajkowej „Rusałki” Rosjanki Anny Melikian tak szybko z pamięci wyrzucić się nie da, zresztą nie ma po co, bo to całkiem sympatyczna opowieść utrzymana w duchu przebojowej „Amelii”.

Obdarzona silnym instynktem samoobronnym, a zarazem ogromnie samotna i zakompleksiona dziewczyna o imieniu Alisa (Masza Szalajewa) cierpi z powodu swojej nadwrażliwości oraz upiornego dzieciństwa spędzonego z niezbyt inteligentną matką, niechętnie opiekującą się pogrążoną w demencji babką.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną