Recenzja filmu: "Harakiri", reż. Masaki Kobayashi

Zemsta samuraja
Demitologizacja rygorów kodeksu honorowego

Wydany ostatnio na DVD film Masakiego Kobayashi „Harakiri” dostał w 1963 r. Specjalną Nagrodę Jury na festiwalu w Cannes, a dziś wymienia się go wśród największych osiągnięć japońskiego kina, obok takich tytułów jak „Rashomon” czy „Siedmiu samurajów”. Akcja toczy się na początku XVII w., w Japonii zapanował spokój, z którego dobrodziejstw nie mogą korzystać jedynie samuraje, zwłaszcza ci, którzy stracili swych panów, zwani roninami.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną