Recenzja filmu: "Powrót do Brideshead", reż. Julian Jarrold

Powrót do Brideshead
Emocjonalny chłód filmu

Zekranizowana przez Juliana Jarrolda saga Arthura Evelyna St. Johna Waugha „Powrót do Brideshead” wchodzi w poczet 100 arcydzieł brytyjskiej literatury, niemniej na ekranie jej wielkość jakoś nie przekonuje. Autor zajmuje się losami nisko urodzonego młodzieńca obdarzonego talentem malarskim (Matthew Goode), przeżywającego zauroczenie bogatą rodziną Marchmain. W szczególności najmłodszym spadkobiercą rodu, słynącym z hulaszczego trybu życia homoseksualistą (Ben Whishaw), którego poznaje w czasie studiów w Oxfordzie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną