(Nie)Recenzja filmu: "Pasja", reż. Mel Gibson
Pasja
To nie jest spóźniona recenzja filmu Gibsona
AN

Nie, nie, to nie jest spóźniona recenzja filmu Mela Gibsona. Ambitna amerykańska sieć HBO, we współpracy z BBC, wypuściła w tym sezonie telewizyjną nową wersję opowieści o męce Pańskiej.

Dwuczęściowe, trzygodzinne widowisko wyreżyserowane przez Michaela Offera nie przynosi kontrowersji ani polemiki z innymi utworami na ten temat. Stanowi raczej ich cenne uzupełnienie. Przedstawia biblijne wydarzenia w nieco szerszym ujęciu, uwzględniającym nie tylko losy apostołów i Proroka. Oprócz Chrystusa (Joseph Mawle) i jego uczniów równorzędnymi bohaterami są tu żydowski arcykapłan Kajfasz (Ben Daniels) oraz rzymski namiestnik Judei Poncjusz Piłat (James Nesbit), którzy prowadzą ze sobą dramatyczną walkę o wpływy i władzę. Reżyser nie wnika głęboko w psychologię postaci, lecz próbuje naświetlić ich ideowe motywacje. Przede wszystkim starającego się za wszelką cenę utrzymać jedność wśród Żydów przewodniczącego Sanhedrynu.

Film wiernie oddaje historyczne uwarunkowania podejmowanych decyzji, napięte stosunki w okupowanej Jerozolimie. Przywołuje atmosferę zamieszek religijnych. Realizatorzy zadbali o jak największą zgodność z ówczesnymi realiami. Oparli się na wiarygodnych źródłach naukowych, dzięki czemu ich wieloaspektowy film ogląda się nie jak religijne misterium, tylko wciągający wykład o tragicznych błędach ludzi, którzy w ten czy inny sposób przyczynili się do dzieła Zbawienia.

Emisja: HBO, 11 i 12 kwietnia, godz. 20.10 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj