Recenzja filmu: "Generał Nil", reż. Ryszard Bugajski

Generał Nil
O postaci, która była przez prawie cały czas PRL tematem tabu

W prologu widzimy generała Emila Fieldorfa wracającego do Polski w bydlęcym wagonie po dwuletniej zsyłce w głąb Związku Radzieckiego. Jedzie ze wschodu do wymarzonej ojczyzny niczym stary Baryka z „Przedwiośnia”, lecz nie marzy o szklanych domach, tylko o tym, żeby przeżyć. Tym razem się udało: Rosjanie aresztując generała w 1947 r. pod fałszywym nazwiskiem nie wiedzieli, kogo mają w rękach. Władze komunistycznej Polski tylko na chwilę dadzą mu spokój.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną