Recenzja filmu: "Nad jeziorem Tahoe", reż. Fernando Eimbcke

Nad jeziorem Tahoe
Piękne i nastrojowe niszowe kino.

39-letni Meksykanin Fernando Eimbcke zrealizował do tej pory zaledwie dwa fabularne filmy, ale znawcy kina artystycznego już o nim niejednokrotnie słyszeli. Jego debiut sprzed pięciu lat „Temporada de patos”, o przyspieszonym dojrzewaniu dwóch nastolatków, których rodzice się rozwodzą, otrzymał sporo międzynarodowych wyróżnień. „Nad jeziorem Tahoe”, najnowszy dramat Meksykanina, nagradzano m.in. w Berlinie i Los Angeles i mimo że porusza ten sam temat – dorastania w obliczu traumy – zadziwia, wzrusza.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną