Recenzja filmu: "Wniebowstąpienie", reż. Łarisa Szepitko

Święty partyzant
Kto by pomyślał, że takie filmy powstawały w ZSRR

To dziś może wydawać się dziwne, ale takie filmy też powstawały w Związku Radzieckim. „Wniebowstąpienie” Łarisy Szepitko (1976) w niczym nie przypomina typowego filmu o dzielnych partyzantach. Obraz jest czarno-biały, ale dominuje biel, bezkresne pola zasypane śniegiem, przez które przedzierają się dwaj partyzanci w poszukiwaniu żywności dla swego konającego z głodu i chłodu oddziału. Wpadają w ręce Niemców, a wraz z nimi niewinna kobieta, matka trojga dzieci, która dała im schronienie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną