Recenzja filmu: "Trzy królestwa", reż. John Woo

Trzy królestwa
Chińska superprodukcja

Rozdęta do hollywoodzkich rozmiarów chińska superprodukcja „Trzy królestwa” miała przyćmić wszystko, co do tej pory stworzono w azjatyckim kinie rozrywkowym. Gwarancją wysokiej jakości antycznego widowiska, rozgrywającego się w czasach dynastii Han w 208 r. n.e., była reżyseria Johna Woo. Po kilkunastoletnim pobycie w Stanach twórca „Mission Impossible II” oraz „Bez twarzy” dysponował wystarczającym doświadczeniem, by poradzić sobie z 80-milionowym budżetem (w dolarach), tysiącami statystów, skomplikowanymi efektami specjalnymi i inscenizacją potężnej bitwy morskiej, stanowiącej główną atrakcję filmu.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną