Recenzja filmu: "Voyager intranquille" reż. Bruno Monsaingeon
Pianista w podróży
Podróż z muzyką i dla muzyki

Obsypany głównymi nagrodami na festiwalach w Montrealu i Biarritz film poświęcony jednemu z pierwszych laureatów Paszportu „Polityki” można już obejrzeć na DVD. Wybitny reżyser filmów dokumentalnych poświęconych wielkim muzykom, z Glennem Gouldem i Światosławem Richterem na czele, nakręcił o naszym pianiście drugi już obraz. Godzinę trwa podróż z Anderszewskim pociągiem – wynajętą salonką – przez Polskę i Węgry, z przebitkami na Lizbonę i Londyn.

To podróż z muzyką i dla muzyki (tournée z koncertami w Poznaniu, Warszawie i Budapeszcie), ale i przez nietuzinkową historię życia, którą pianista zawdzięcza tyleż wielkiemu talentowi, co mieszanym korzeniom polsko-węgierskim. „Wszystko u Anderszewskiego jest poza normami, ale nie jest nienormalne, można raczej powiedzieć: normalnie poza normami” – pisze w słowie wstępnym reżyser.

Tak jest też z wypowiedziami solisty, chwilami wręcz trącającymi o kabotyństwo, choć nie można się oprzeć wrażeniu, że jest ono grą. Jednak Anderszewski gra tu również na fortepianie i to jest o wiele bardziej interesujące. Jak też spotkania z przyjaciółmi, a najbardziej ujmujące – z 90-letnią węgierską babcią.

Piotr Anderszewski, Voyager intranquille (Podróżujący fortepian) reż. Bruno Monsaingeon, Medici Arte 2009 

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj