Recenzja filmu: "Lepsze rzeczy do roboty" reż. Duane Hopkins

Lepsze rzeczy do roboty
Mocne, szczere, realistyczne kino

Mocne, szczere, realistyczne kino z kręgu Kena Loacha oraz Mike’a Leigh znalazło wreszcie godnych kontynuatorów. Oprócz Andrei Arnold i Lynne Ramsey do grona młodych zdolnych dołączył właśnie Duane Hopkins, autor poruszającego debiutu „Lepsze rzeczy do roboty”. Jego film to pozornie tylko naturalistyczny opis monotonii prowincjonalnego życia na południu Anglii.Charakterystyczną dla Brytyjczyków drapieżność obserwacji społecznej reżyser nasyca tu nostalgią, poezją, delikatnym spojrzeniem na relacje z bliskimi.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną