Recenzja filmu: Mądrość i seks, reż. Madonna
Mądrość i seks
Nieudany eksperyment

Film Madonny „Mądrość i seks” jest nieudanym eksperymentem naśladującym nowofalową estetykę à la Godard, z bełkoczącym wprost do kamery ukraińskim wokalistą punkowej kapeli Gogol Bordello (Eugene Hutz), przechwalającym się swoim nieudanym dzieciństwem oraz mirażem światowego tournée zespołu. Poznajemy też marzenia dwóch pań mieszkających razem z nim w wynajmowanym wspólnie mieszkaniu w Londynie.

Jedna chce zostać baletnicą (Holly Weston), ale pieniądze na utrzymanie zdobywa rozbierając się w nocnym klubie. Druga natomiast (Vicky McClure) pragnie pomagać głodującym dzieciom w Afryce i w tym celu podkrada z apteki, gdzie pracuje, drogie leki. Mamy więc pełne spektrum spraw, które najbardziej obchodzą królową popu: muzykę, taniec i działalność charytatywną. Autobiograficzny charakter filmu nie ulega wątpliwości, niemniej rozpisanie zainteresowań gwiazdy na trzy niezbyt ciekawe indywidua wychodzi Madonnie gorzej, niżby wynikało nawet z tak krótkiego opisu. Mówiąc dosadnie, mądrości nie ma w tej historyjce żadnej, a seks pojawia się tylko okazjonalnie w scenach tańca na rurze.

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj