Recenzja filmu: "Wojna domowa", reż. Stephan Elliott

Wojna domowa
United Kingdom przeciw United States

W oryginale jest „Easy virtue” (dosłownie „Łatwa cnota”), ale polski dystrybutor zdecydował się na „Wojnę domową”, świadomie bądź nie, nawiązując do popularnego kiedyś polskiego serialu. Jak starsi ludzie pamiętają, była tam piosenka „Wojna domowa, wojna na słowa”, która też pasowałaby do filmu Stephena Elliotta. Rzecz dzieje się po I wojnie światowej w Wielkiej Brytanii, która nie jest już taka wielka jak niegdyś, ale na prowincji w zamczyskach należących od wieków do tych samych rodów życie toczy się niezmiennym rytmem.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną