Recenzja filmu: "9", reż. Shane Acker
9
Stworki walczą, koniec świata!

Film „9” to zręcznie nakręcona przez amerykańskiego debiutanta Shane’a Ackera (z błogosławieństwem Tima Burtona w roli producenta) komputerowa animacja o końcu świata, który zgotowały ludziom zbuntowane roboty. Fabuła odwołująca się w jednoznaczny sposób do „Terminatora” została potraktowana przez młodego reżysera wybitnie pretekstowo. Bardziej interesuje go strona wizualna. Kompilacja apokaliptycznych wątków i obrazów wziętych z rozmaitych horrorów, przygodówek i komiksów wykorzystujących elementy grozy malarstwa (Bosch, ale i nasz Beksiński). Kolejne sceny piekielnych pojedynków małych stworków, wyglądających jak szmaciane kukiełki, walczących ze szkieletem dinozaura z jakiegoś koszmarnego żelastwa, łypiącego czerwonym laserowym okiem, przechodzą gładko jedna w drugą, bez wyraźnego związku przyczynowo-logicznego.

Trudno tu o wzruszenie czy śmiech, choć i ten się zdarza w najmniej oczekiwanych momentach, wtedy chociażby, jak jeden ze szmaciaków robi sobie masaż głowy magnesem. Nie zachęcam reżysera do zażywania podobnych przyjemności, niemniej jakieś prasowanie mózgu bardzo by mu się przydało.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj