Recenzja filmu: "Boski", reż. Paolo Sorrentino

Boski
Którego z polskich reżyserów stać na taką szczerość?

Filmy o żyjących politykach rzadko się udają. Oliver Stone nie osiągnął sukcesu, zajmując się w „W” biografią George’a W. Busha. Ale już Stephen Frears w „Królowej” udowodnił, że można nakręcić wiarygodny, wręcz szekspirowski dramat o aktualnie rządzących.

Sztuka ta powiodła się również Włochowi Paolo Sorrentino w „Boskim”. Tyle że zamiast tragedii zrobił groteskę w stylu Felliniego, poświęconą siedmiokrotnemu premierowi powojennych Włoch Giulio Andreottiemu, oskarżanemu o bliskie konszachty z mafią, zlecanie politycznych mordów, korupcję oraz wiele innych przestępstw.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną