Recenzja gry: „Until Dawn”

Najgłębsze lęki
To od naszych decyzji, a także refleksu, zależy, kto z ośmiorga nieszczęśników przeżyje noc.
materiały prasowe

Gromadka nastolatków w odciętym od świata domu w głębi lasu – z czymś to się państwu kojarzy? Na tym schemacie opiera się wiele horrorów klasy B, by przypomnieć choćby „Martwe zło” Sama Raimiego. Ów podgatunek zdechł lata temu, bo ileż można, ale – jak wiadomo – martwi nierzadko wracają w nim do życia. W „Until Dawn” ta konwencja niczym zombie wygrzebuje się z grobu i znów w kluczowych momentach zagryzamy wargi.

Until Dawn, Supermassive Games, Sony, PS4

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną