Recenzja gry: „Tyranny”

Żywa groźba
To chyba najkrótsza gra fabularna ostatnich lat. Pozostawia gigantyczny niedosyt.
materiały prasowe

Gdy studio Obsidian, autorzy m.in. tak znaczących gier fabularnych, jak „Alpha Protocol”, „Fallout: New Vegas” czy „Pillars of Eternity”, ogłasza premierę, miłośnik gatunku ma prawo liczyć na ucztę. „Tyranny” robi zresztą świetne pierwsze wrażenie. Autorzy łamią porządek rzeczy, każąc odgrywać rolę nie nadziei świata, ale żywej groźby. Pionka – no, może gońca – w wojennej machinie imperatora, przetaczającej się niby walec przez podbijane ziemie.

Tyranny, Obsidian, Cenega, Windows

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj