Recenzja gry: „Nier: Automata”

Senna fantazja
Amatorzy dzieł oryginalnych i odważnych powinni dać tej grze szansę.
materiały prasowe

W umysłach japońskich twórców gier wideo inne niż w naszych gnieżdżą się demony, inne im wróżki nucą kołysanki, inną miarą trzeba ich zamysły ważyć. Rzec zatem, że „Nier: Automata” opowiada historię dziewczęcego androida w koronkach i na obcasach, który w odległej przyszłości próbuje odbić dla swych twórców – ludzi – Ziemię z łap (chwytaków?) wrażych robocich kosmitów, to gorzej, niż nic nie rzec. Yoko Taro stworzył świat przedziwny i psychodeliczny niczym senna fantazja. Wyjątkowy obraz ujmuje w ramy równie oniryczna, przecudnej urody muzyka autorstwa Keiichi Okabe.

Nier: Automata, PlatinumGames, Cenega, Windows, PlayStation 4

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną