szukaj
Kawiarnia literacka
Legenda włóczęga
Zaniepokojeni mieszkańcy New Jersey zadzwonili po policję. Młody stróż prawa wylegitymował osobnika przy świadkach i okazało się, że jest to... Bob Dylan. Czyli raczej legenda, a nie włóczęga, czyli – chcąc nie chcąc – Ktoś.

Jak donosiły niedawno media, podejrzany staruszek szwendał się bez celu ulicami New Jersey i siał niepokój wśród spokojnych mieszkańców, a jego ubiór mógł świadczyć o wszystkim, tylko nie o tym, że należy do grona szanowanych obywateli miasta. Bardziej lump niż obywatel. Ubrany w spodnie od dresów, na nogach – czarne buty, pewnie jeszcze od ślubu albo już zakupione do trumny. Na plecach – dwa liche płaszcze, włożone jeden na drugi. Ogólnie wyglądał bardzo, ale to bardzo niechlujnie. Łaził w tę i z powrotem, coś tam w myślach obmyślał.

Podobno chciał sobie, ot, tak, popatrzeć na domy. Policjant grzecznie, aczkolwiek stanowczo wsadził Dylana do radiowozu i odwiózł na miejsce, gdzie „spacerowicz” miał dać następnego dnia koncert. Szanowani obywatele odetchnęli z ulgą: Dylan, nie Dylan, ale na pewno dziwak.

To przejmująca historia.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną