Recenzja książki: Maja Wolny, "Kara"
O miłości i autostradach
Debiutancką powieść naszej byłej koleżanki z działu kultury

Bohaterka powieści Mai Wolny, tytułowa Kara (od Karolina), kończy trzydzieści lat. Urodziny świętuje w samotności, jadąc nocą samochodem z Krakowa do Brukseli. Wraca do Belgii,­ gdzie siedem lat temu przyjechała na stypendium i została, tak jak wiele jej rówieśni­czek w tamtych czasach. Symbolicznym gestem pożegna­nia z ojczyzną było pozbycie się laptopa z polską czcionką. Urodziny to dobra okazja do podsumowań, zwłaszcza że przeszła naprawdę dużo, nawet jak na dziewczynę żyjącą w ciekawych czasach. „Mam tylko jedną noc na opowiedzenie mojej historii – zwierza się narratorka – historii o miłości i autostradach”.

„Kara” to powieść drogi. Podróż Karoliny jest przypomnieniem odwiecznej wędrówki w poszukiwaniu lepszej nadziei. Ale droga to nie tylko metafora. Na autostradach i poboczach zdarzają się bowiem wypadki mające decydujący wpływ na losy bohaterów książki. Zgodnie z zapowiedzią, jest też „Kara” książką o miłości: trudnej, naznaczonej zdradą. Co dotyczy nie tylko pokolenia trzydziestolatków. Narratorka, która wychodzi za mąż za potomka żołnierza generała Maczka, z niezwykłą wnikliwością odtwarza losy rodziców męża, zwłaszcza jego ojca, pozostającego w trudnych relacjach z belgijską żoną, jednocześnie dzielnie znoszącego niełatwy los emigranta. Dla niego był to wybór dramatyczny i ostateczny – ona może być tam, gdzie chce, co nie znaczy, że są to decyzje łatwe.

Debiutancką powieść naszej byłej koleżanki z działu kultury, która jakiś czas temu wyjechała na zagraniczne stypendium i rozpoczęła nowy rozdział życia (co by sugerowało, że w jakimś stopniu powieść ma rysy autobiograficzne), czyta się dobrze, co nieczęsto można powiedzieć o prozie uprawianej przez dawnych krytyków literackich. Jak słychać, „Karą” zainteresowali się już wydawcy zagraniczni. Tymczasem Wolny pisze kolejną książkę.

Maja Wolny, Kara, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2009, s. 212

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj