szukaj
Recenzja książki: Julian Rebes, "Potwór i panna"
Środkowoeuropejski horror
Autor, Julian Rebes, to pseudonim, podobno skrywający osobę dość znaną publicznie.

"Potwór i Panna” Juliana Rebesa (pseudonim, podobno skrywający osobę dość znaną publicznie) to książka absolutnie zwariowana. Epicka narracja na ponad trzysta stron, właściwie bez dialogów. Dla jednych będzie ona stanowić chaotyczny strumień świadomości, na pograniczu grafomanii czy kiczu, dla drugich jawić się może jako pełna rozmachu historia. Główny bohater podróżuje przez czas gnany nienasyceniem. To opowieść o głodzie poznania i głodzie miłości, o przemocy i cierpieniu, które mogą prowadzić do rozkoszy. „Potwór i panna” to horror, ale z estetycznymi i literackimi ambicjami. W ostatnich latach ten gatunek powieści w Polsce, którego u wrót XX w. nadzwyczaj ciekawym przedstawicielem był Stefan Grabiński, odradza się pomału, acz wyraziście (Tomasz Piątek, Łukasz Orbitowski czy Zygmunt Miłoszewski). Znakiem rozpoznawczym Rebesa jest to, że nie nawiązuje on do wszechobecnych wzorców rodem z twórczości dawnych mistrzów anglosaskich (Poe, Stevenson) czy współczesnego Stephena Kinga, ale raczej do rodzimej, środkowoeuropejskiej tradycji opowieści niesamowitych. Jest w tej powieści jakiś szlachetny sznyt staroświeckości.

Julian Rebes, Potwór i panna, Wydawnictwo MG, Warszawa 2009, s. 368

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj