Recenzja książki: Józef Hen, "Dziennik na nowy wiek"

Hen na nowy wiek
Hen jest erudytą, który potrafi robić użytek ze swej wiedzy.

Zaczyna się, kiedy trwa jeszcze wiek poprzedni, w styczniu 2000 r., ale Hen daje przekonujące wytłumaczenie: „...popatrzmy na te cyfry. Na ich obraz. Jaki sugestywny. Zaczyna się nowy wiek, niewątpliwie”. Kończy się zaś zapisem „Północ. Zaczął się rok 2008”. Czyli mamy tu zapis ośmiu lat z życia pisarza urodzonego w 1923 r., który spogląda na nowe czasy ze stoickim spokojem, ale zawsze z niepohamowaną ciekawością.

Głównym bohaterem „Dziennika na nowy wiek” – podobnie jak w „Nie boję się bezsennych nocy” – jest sam autor.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną