Recenzja książki: Pierre Chuvin, "Ostatni poganie"

Religia, która nie mogła zaginąć
Jak rugowano z pogan z polityki w cesarstwie rzymskim?

Badanie i opisywanie schyłku pewnego zjawiska historycznego – na przykład religii – może być nie mniej interesujące niż analizowanie przyczyn i okoliczności jego powstania. Dowodzi tego książka współczesnego francuskiego badacza Pierre’a Chuvina, filologa klasycznego i orientalisty, omawiająca zanikanie religii grecko-rzymskiej. Ramy czasowe tego eseju historyczno-religioznawczego są wyznaczone przez dwie decyzje polityczne: edykt Konstantyna z 313 roku (proklamujący tolerancję dla wszystkich wierzeń, ale traktujący szczególnie chrześcijaństwo) oraz zamknięcie Akademii Platońskiej w Atenach (529–531/532). Obszar, którego dotyczy narracja francuskiego historyka, zamyka się w granicach cesarstwa rzymskiego, a największą uwagę zwraca on na tereny Azji Mniejszej, Grecji, Palestyny, północnej Afryki oraz – co zrozumiałe – na Konstantynopol i Rzym.

Książka została podzielona na dwie części, nazwane „Kronika” i „Portret”. W pierwszej z nich autor omawia chronologię ustępowania religii grecko-rzymskiej. Jednak daty wydarzeń politycznych są tutaj punktami orientacyjnymi opowieści, a nie sztywnymi zasadami kompozycji („Daty są konieczne. Jednak będziemy starali się nie przywiązywać do nich zbytniej wagi. Żaden znaczący moment w latach 312–529 nie złamał jedności kultury późnego antyku”, s. 11). Najpierw została przedstawiona polityka religijna Konstantyna Wielkiego, cechująca się niewielkimi jeszcze ograniczeniami tradycyjnych kultów – wymierzonymi głównie w magię, wróżbiarstwo i krwawe ofiary odprawiane w domach prywatnych. Tematem następnego rozdziału są dzieje religii grecko-rzymskiej w IV wieku do całkowitego zakazu ich kultu na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. W tym okresie nawet jeśli pojawiały się zakazy państwowe, to ich wprowadzenie w życie na danym obszarze zależało od stosunku sił między chrześcijanami a przedstawicielami tradycyjnych religii. Ważną postacią tego czasu był cesarz Julian, zwany Apostatą, który podjął próbę przywrócenia dawnej religii. Chuvin ukazuje dalej decydujące dla istnienia omawianych kultów dziesięciolecie 382-392. Wówczas to, na skutek prawodawstwa cesarza Gracjana i Teodozjusza Wielkiego, państwo wycofało się z popierania religii grecko-rzymskiej, a następnie zakazało praktykowania jej zarówno jako kultu publicznego, jak i domowego. Tak autor podsumowuje sytuację „pogaństwa” po edykcie Teodozjusza z 392 roku: „Wolność sumienia nie została zniesiona (…) mimo to można powiedzieć, że ostała się tylko duchem i że duch ten nie miał wiele możliwości, aby się zamanifestować (…). Nie wolno było składać ofiar, no i modlić się Co wobec tego zostało? Zostały procesje, zebrania, spektakle, wszystko to, czego trudno było zakazać, nie tracąc sympatii ludu” (s. 86).

Następnie francuski badacz opisuje ćwierćwiecze, którego wydarzenia były skutkiem zwrócenia się państwa przeciw tradycyjnej religii. Chociaż niszczono wówczas świątynie, ołtarze i posągi, to likwidacja świąt i procesji wciąż przychodziła z trudem. Kolejnym etapem ustępowania tradycyjnej religii cesarstwa (a właściwie usuwania jej z oficjalnego życia imperium) było rugowanie „pogan” z polityki. Na początku V wieku zostali oni wykluczeni z armii, administracji i wymiaru sprawiedliwości. Ostatnim schronieniem religii grecko-rzymskiej było życie intelektualne i nauczanie. Typowym tego przykładem jest Akademia Platońska w Atenach i nauczający tam filozof Proklos, który dokonał wielkiej syntezy greckiej myśli filozoficznej i religijnej. Koniec dziejów tradycyjnych kultów cesarstwa rzymskiego Chuvin łączy słusznie z panowaniem Justyniana Wielkiego: „od rządów Justyniana poganie jako obywatele nie istnieli – ta grupa społeczna poniosła śmierć cywilną” (s. 158). Elementy religii grecko-rzymskiej – jak o tym wspomina francuski autor – weszły w skład lokalnego folkloru oraz zostały przekazane wraz z kulturą antyczną późniejszym epokom.

Nie mniej ciekawa jest druga część eseju francuskiego badacza, zatytułowana „Portret”. Ukazuje ona cztery aspekty późnoantycznej religii: rolę wykształcenia literacko-retorycznego („Triumf książki”), społeczną stronę tradycyjnych kultów („Kapłani i wierni”), przemiany wybranych kultów bogów antycznych („Ostatnia runda bogów”) oraz ewolucję stosunku człowieka do bóstwa w tym okresie („Z nowym zapałem”). Według autora dla refleksji teologicznej późnej religii antycznej charakterystyczne są „dwie tendencje, powstałe i rozwijające się na długo przed okresem późnego antyku, a mianowicie kult Słońca i skłonność do monoteizmu” (s. 228). Ponadto podkreśla on ważną przemianę w dziedzinie religijności: w omawianym okresie wzorcem więzi między człowiekiem a bogiem przestaje być publicznie składana krwawa ofiara, staje się nią natomiast codzienna modlitwa, recytowana lub śpiewana. Mimo prześladowań, magia i wróżbiarstwo wciąż nie tracą grona swoich zwolenników. Co ciekawe, wśród wyznawców tradycyjnej religii późnego antyku, jak i wśród chrześcijan istniały podobne oczekiwania soteriologiczne: „jedni i drudzy liczyli na to, że nieśmiertelna dusza «dzięki opatrzności boskiej i pod opieką uświęconych aniołów» dotrze «do nieba, opuściwszy świat ludzi» i będzie wyzwolona «ze swojej błotnej tuniki», czyli z ciała” (s. 303).

Z punktu widzenia swoich badań z tanatologii religii (by użyć określenia niedawno zmarłego polskiego religioznawcy Tadeusza Margula) Pierre Chuvin pokazuje więc, jak niekorzystne warunki zewnętrzne (wycofanie poparcia przez państwo, a następnie prześladowania dokonywane w majestacie prawa) pomogły ukształtować się nowej formie religijności grecko-rzymskiej. Chociaż była ona znacznie bardziej prywatna niż do tej pory i odwoływała się do osobistego doświadczenia sacrum jej wyznawców, to czerpała wciąż ze starej tradycji. „Wszystko mogło inspirować – pisze autor – filozofia platońska czy pitagorejska, dawne rytuały inicjacyjne, oficjalne, jak misteria eleuzyńskie, czy rozwijające się paralelnie, jak orfizm, czy w końcu magia chaldejska czy egipska” (s. 13).

Na zakończenie wypada jeszcze zwrócić uwagę na fakt, że ten dobrze udokumentowany i opatrzony licznymi cytatami źródłowymi esej ukazuje późną starożytność nie ze strony zwycięskiego chrześcijaństwa – jak to się zwykle czyni – lecz z perspektywy schodzącej ze sceny dziejów religii grecko-rzymskiej. Religii, której mitologia i kultura wciąż towarzyszy naszej cywilizacji.

Pierre Chuvin, Ostatni poganie. Zanik wierzeń pogańskich w cesarstwie rzymskim od panowania Konstantyna do Justyniana, przekł. Joanna Stankiewicz-Prądzyńska, Czytelnik, Warszawa 2008, s. 361

 

 

 

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj