Recenzja książki: Anthony Storr, "Kolosy na glinianych nogach. Studium guru"
Ci, którzy mają pewność
Katalog charyzmatyków, czyli jak się zmierzyć ze zjawiskiem guru. David Koresh, Jim Jones, Chrystus i inni.

Anthony Storr, zmarły przed kilku laty angielski psychiatra, znany jest już polskiemu czytelnikowi z niewielkiej, ale bardzo dobrze napisanej książki o Carlu Gustavie Jungu. Tym razem autor próbuje zmierzyć się ze zjawiskiem guru.

Materiałem dla rozważań angielskiego psychiatry są działania, poglądy i charaktery postaci życia religijnego i okołoreligijnego, kwalifikowanych przez niego jako guru. Rozpoczyna ich prezentację od mocnego akcentu, opisując Davida Koresha i Jima Jonesa, przywódców religijnych, mających na sumieniu śmierć wielu swoich wyznawców. Dalej zajmuje się osobą Georgija Gurdżijewa, ormiańskiego ezoteryka i ekscentryka, którego światopogląd i praktyki duchowe zainspirowały wielu ludzi kultury. Następnie przedstawia charyzmatyczną postać Śri Bhagawana Radźnisia, założyciela hinduistycznego ruchu religijnego, wynalazcy oryginalnej metody medytacji, zwanej „medytacją dynamiczną”, znanego także z tego, że posiadał kilkadziesiąt rolls-royce’ów oraz głosił zbawczy charakter seksu.

Kolejną osobowością ukazywaną przez Storra jest Rudolf Steiner, twórca oryginalnego światopoglądu duchowego (antropozofia) oraz alternatywnej pedagogiki (szkoły waldorfskie) i rolnictwa (rolnictwo biodynamiczne). Do tych postaci Storr dołącza dwóch wybitnych psychologów: ojca psychoanalizy Zygmunta Freuda oraz inicjatora psychologii nieświadomości Carla G. Junga. Katalog charyzmatyków określanych jako guru zamykają – być może ku zaskoczeniu czytelnika – założyciel zakonu jezuitów Ignacy Loyola oraz Jezus Chrystus.

Autor zdaje sobie wyraźnie sprawę z tego, że wspomniane osoby wiele różni, że są wśród nich łotry i oszuści, ale także święci o czystych intencjach. Twierdzi jednak, że posiadają one wspólną cechę: należą do tych nauczycieli duchowych, „którzy twierdzą, iż posiedli szczególną wiedzę na temat prawdziwego sensu życia i tym samym czują się uprawnieni do nauczania innych jak powinni żyć”, s. 9. Dalej wyjaśnia, skąd taka wiedza może pochodzić. Jej przyczyną może być tzw. „twórcza choroba” (termin psychiatry Henri Ellenbergera), czyli kryzys psychiczny powodujący, że przechodząca go osoba staje się nowym człowiekiem „z nowym systemem wartości, a także całkowicie odmiennym sposobem postrzegania siebie i świata”, s. 212. Storr dodaje, że takie przełomy psychiczne dotykają nie tylko osób z dziedziny religii czy jej pogranicza. Zdarzają się one także artystom i naukowcom rozwiązującym swoje twórcze problemy.

Jednak istnieje wyraźna różnica między skutkami „twórczej choroby” u artystów i badaczy oraz u charyzmatyków. W przypadku tych pierwszych rozwiązany zostaje cząstkowy problem badawczy lub twórczy, natomiast w przypadku tych drugich rozwiązanie ma charakter całościowy i dotyczy całej ludzkiej kondycji. Dalej angielski psychiatra podkreśla irracjonalny czy fantastyczny charakter wierzeń religijnych, a także to, że guru są wyalienowani ze swojego środowiska społecznego i nie potrafią utrzymywać równorzędnych relacji międzyludzkich. Jak twierdzi autor, pozycja guru wymaga, żeby charyzmatycy utrzymywali jedynie pionowe, hierarchiczne, stosunki interpersonalne i dlatego osoby takie są według niego „kolosami na glinianych nogach”. Ponadto zwraca uwagę na symbiozę między uczniami i guru, czyli na fakt, że to społeczna potrzeba pewnego siebie, wiedzącego, przywódcy, tego przywódcę w istocie powołuje

W ostatnim rozdziale swojego eseju Anthony Storr próbuje pokazać, jak radzić sobie z guru (a właściwie z potrzebą guru, „dziecięcą potrzebą posiadania ojca”). Po pierwsze, twierdzi, że należy radzić sobie bez takich doradców – cytuje tu zdanie z jednej ze sztuk Eurypidesa: „Najmędrsi z ludzi podążają we własnym kierunku i nie słuchają żadnych proroków”. Po drugie, mówi, że łatwiej wskazać takich nauczycieli duchowych, których należy unikać – to jest takich, którzy m.in. wykazują zachowania autorytarne i paranoiczne, wykorzystują i uzależniają swoich zwolenników oraz bardziej zajmują się ideą (teorią) niż problemami konkretnej osoby. W końcu, autor daje parę wskazówek, jak odnaleźć nauczycieli duchowych godnych zaufania. Osoby takie powinny stwarzać zagubionym bezpieczne środowisko do ich własnych poszukiwań, sprzyjać ukształtowaniu własnego zdania w ważnych kwestiach oraz nauczać bardziej przykładem niż kaznodziejskimi deklamacjami.

Chociaż Storr zajmuje się przede wszystkim obszarem autorytetu religijnego i psychologicznego, to czyni także odniesienia do zagadnienia przywództwa społecznego (w tym politycznego) w ogóle. Bo przecież zjawisko „ludzi, którzy mają pewność”, może najlepiej ujawniające się właśnie w tych dwóch dziedzinach, dotyczy również wielu innych sfer życia społecznego Jak wiemy z historii są takie chwile w dziejach społeczności (na przykład narodów), gdy potrzebują one zdecydowanego przywództwa. Za ilustrację takiego zjawiska służą autorowi przykłady nie – jak byśmy oczekiwali – Stalina i Hitlera, ale Churchilla i de Gaulle’a, przeprowadzających swoje narody przez niebezpieczne okresy dziejów. Jednak, wówczas gdy przestała istnieć potrzeba utrzymywania u władzy polityka o silnym autorytecie, obaj ci mężowie stanu zostali demokratycznie odwołani ze swoich stanowisk. W tym kontekście zdanie angielskiego psychiatry, że „guru będą pozyskiwali uczniów tak długo, jak długo uczniowie będą potrzebowali guru” (s. 311), nie brzmi już tak złowieszczo.

 
Anthony Storr, Kolosy na glinianych nogach. Studium guru, przekł. Jerzy Prokopiuk, Przemysław Jan Sieradzan, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2009, s. 343

 

 

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj