Fragment książki "Miłosne gry Marka Hłaski"
W „Kameralnej” zjawiła się też Hania Golde. Jak zwykle piękna, ubrana stosownie do obowiąującej klasycznej mody. Wtedy jeszcze mężczyźni lubiący mężczyzn nie wymyślali strojów, które miałyby obrzydzić kobietę.

Kochałem tylko raz

Hłasko przeżył w „Kameralnej” swoje dobre i złe chwile. Później napisał w „Pięknych dwudziestoletnich”, że przez wiele lat szukał takiego lokalu po świecie i nigdzie nie mógł znaleźć.

W „Kameralnej” zjawiła się też Hania Golde. Jak zwykle piękna, ubrana stosownie do obowiąującej klasycznej mody. Wtedy jeszcze mężczyźni lubiący mężczyzn nie wymyślali strojów, które miałyby obrzydzić kobietę, więc Hania nosiła kostiumy albo suknie w kwiaty i buty na półsłupkach.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną