Recenzja książek: Delphine Minoui, "Les Pintades à Téhéran" i Muriel Rozelier, "Une vie de Pintade à Beyrouth"

Dzierlatki z Orientu
Życie nocne Bejrutu, kredyt na operacje plastyczne, rozwód po libańsku i inne ciekawostki

Czy życie codzienne kobiet w Oriencie różni się od życia kobiet na Zachodzie? Czy czador jest tylko symbolem opresji? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziemy w serii opisującej życie mieszkanek najsłynniejszych stolic świata. Po Paryżu, Londynie, Nowym Jorku czas na Teheran i Bejrut.

„Pintade” w języku francuskim oznacza perliczkę, ale jest to również żartobliwe określenie dziewcząt. W języku polskim chyba najlepiej to ornitologiczne wyrażenie oddaje słowo „dzierlatka”.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną