Recenzja książki: Charles Bukowski, "Światło błyskawicy za górą"
Żyć, by pisać
Pośmiertny tom poetycki

Charles Bukowski wszedł do literatury niczym sprzedawca biblii. Co prawda, wyrzucili go przez drzwi, ale zapomnieli zamknąć okna. Drzwiami okazała się proza, oknem poezja. Utożsamiany z Beat Generation, sam utożsamiał się tylko z Bukowski Generation. Notorycznie rzucając niepicie, popadając w kolejne życiowe tarapaty, każdego dnia miał materiał na kilka wierszy i parę stron do książki.

W Polsce długo nieobecny, zaistniał w latach 90. Jak to on na odwrót, czyli prozą. Z czasem wydawcy zdecydowali się pokazać i liryczną twarz Bukowskiego. Pomimo że opublikował prawie 40 tomików poezji, po śmierci okazało się, że w szufladach zalega materiału na kilka kolejnych. 15 lat po śmierci w Polsce ukazał się zbiór „Światło błyskawicy za górą”. Pisane już z perspektywy pisarza sukcesu utwory ujmują dystansem do samego siebie i wszystkiego wokół. Tak jak chociażby wiersz „drogi czytelniku”. Autor popełnił go pod wpływem dokumentu o Kenie Keseyu, który po napisaniu swojej pierwszej książki zamilkł na 25 lat. „Chciałem przeżyć swoje życie, a nie tylko o nim pisać” – zauważa Kesey, a notuje Bukowski. Nie ma się co dziwić, że zdanie to zainspirowało go do napisania wiersza.

Czytając Bukowskiego można odnieść wrażenie, że żył tylko po to, by później móc to opisać. A przy takim założeniu ciekawe przeżycia gwarantują ciekawą fabułę. O przeżyciach jest w tej książce sporo. W liczbach podsumowuje je wiersz „niedoświadczonym wstęp wzbroniony”. 20 odsiadek, 30 straconych posad, 54 lata nałogowego alkoholizmu. Nawet jak często będzie ci się urywał film, masz okazję złapać kilka tematów dziennie. I Bukowski tej okazji nie tracił. Epigonów uczciwie uprzedzam, że samo popadnięcie w nałóg alkoholowy nie pozwoli im zająć pustego miejsca po Bukowskim. Trzeba mieć jeszcze talent.

Charles Bukowski, Światło błyskawicy za górą, przeł. Marcin Baran, Dobrosław Rodziewicz, Noir Sur Blanc, Warszawa 2009, s. 300

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj