Kawiarnia literacka

Nada sjebia ljubit’!
Scena rozgrywa się w Kijowie, gdzie mam przesiadkę i muszę spędzić noc w hotelu na lotnisku.

Już sam temat ukraińskich gastinic mógłby wystarczyć na spory felieton. A warto tu dodać, że w państwie tym nie ma wielkich sieci. Dlatego hotel, jak się spodziewałem, był na poziomie każdej innej ukraińskiej gastinicy, z wyłączaną wodą, odlatującymi kurkami w kranie, odłażącymi tapetami, pluskwami, starymi babami i windowymi myszami.

W hotelu były dwa rodzaje apartamentów: normalny, z łazienką na korytarzu, i lux.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną