Recenzja książki: Jarosław Iwaszkiewicz, "Listy do córek"

Listy Guliwera
Korespondencja ta jest świadectwem złudzeń i rozczarowań Iwaszkiewicza

Lew Tołstoj napisał, że każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób. I to zdanie mogłoby służyć za motto do „Listów do córek”. Listy do Marii i Teresy pisywał Jarosław Iwaszkiewicz niemal od momentu ich przyjścia na świat do swojej śmierci. Korespondencja ta – jak wyznawał córce Teresie – stała się dla niego „czymś w rodzaju dziennika”.

Jego listy nie są jednak namiastką dziennika, którego obszerne partie już poznaliśmy.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną