Recenzja książki: Hubert Selby Jr, "Piekielny Brooklyn"

Nowojorski koszmar
Powieść autora "Requiem dla snu". Coś jak „Take a Walk on the Wild Side” Lou Reeda.

Choć Hubert Selby Jr był – obok Ginsberga, Kerouaca czy Burroughsa – jedną z ważniejszych postaci kontrkultury amerykańskiej lat 60., w Polsce jest do dziś postacią niemal anonimową. Niektórzy kojarzą go być może z filmem Darrena Aronofsky’ego „Requiem dla snu” (gra w nim strażnika więziennego), opartym na powieści Selby’ego o tym samym tytule. „Piekielny Brooklyn” to jego debiut i zarazem pierwsza powieść, która się u nas ukazuje z 45-letnim opóźnieniem.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną