Recenzja filmu: "Tlen", reż. Iwan Wyrypajew

Tlen
Film ma oddech, przestrzeń, rozmach, jakich w przedstawieniach teatralnych nie uwidzisz.

Między innym dzięki głośnym wystawieniom „Tlenu” na wielu europejskich scenach Iwan Wyrypajew został okrzyknięty współczesnym Czechowem, a jego magiczny dramat manifestem nowej wrażliwości, uwolnionej od tyranii schematów. Sześć lat po jej napisaniu rosyjski poeta-dramaturg przeniósł sztukę na ekran.

Filmowy „Tlen” składa się z 10 odsłon, przedstawiających w konwencji teledysków filozoficzną przypowieść o destrukcyjnych skutkach niekontrolowanej, fanatycznej miłości.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną