Recenzja książki: Stanisław Milewski, "Ciemne sprawy dawnych warszawiaków"

Cztery nogi są u stołka...
... tu można zalać gardziołka (na podstawie kronik kryminalnych).

Takim dwuwierszem reklamowały się warszawskie szynki. Można też było przeczytać na drzwiach podłej knajpy na Solcu zachęcający niedopitych gości utwór:

Powracając z Saskiej Kępy,
Wstąp tu do nas, gościu piękny,
Znajdziesz tutaj trunki tanie,
Tylko trzeba płacić za nie
.

A wypad do takich lokali, które - nawiasem mówiąc - cieszyły się niebywałym powodzeniem, łączył się z poważnym niebezpieczeństwem. Tuneliki, bo tak nazywano zakłady sprzedające piwo i gorzałkę, były zawsze zatłoczone.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną