Recenzja książki: Annie Dillard, "Pielgrzym nad Tinker Creek"

Po przeczytaniu zatęsknisz za wsią
Po lekturze każdy mieszczuch chciałby się natychmiast przeprowadzić na wieś

Po trzech dekadach wreszcie trafił do nas z Ameryki „Pielgrzym nad Tinker Creek” Annie Dillard. Ten nagrodzony Pulitzerem zbiór esejów powstał, gdy autorka zamieszkała nad strumieniem Tinker u podnóża Apallachów. A że, jak sama pisze, „nabyta z wiekiem duma nie odwiodła jej od pierwotnego zamiaru zbadania okolicy i znalezienia odpowiedzi na pytanie – co to za miejsce, na które jesteśmy skazani”, otrzymujemy literacki zapis jej spacerów po dziewiczych lasach.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną