"Nocnik" Żuławskiego, czyli kupa w salonie

Nocnik w salonie
Pal licho "Esterkę"! W czambuł potępia Wajdę, za to, że zablokował w sobie dionizyjskość (tzn. homoseksualizm).

Recenzja książki: Andrzej Żuławski, "Nocnik"

Andrzej Żuławski postanowił przewietrzyć salon. Nie nasz warszawski, prowincjonalny, duszny, skundlony, choć to też, tylko światowy, elegancki, z Heideggerem, Dawkinsem, Rosją, II wojną światową i Hollywoodem.

W antydzienniku, nazwanym prowokacyjnie „Nocnikiem”, autor łączy pasję demaskatora intelektualnej hucpy z analizą urojonych wielkości i własnych klęsk poniesionych w życiu prywatnym. Każdy z tych wątków jest fascynujący, przedstawiony z ekshibicjonistyczną szczerością i niesamowitą stylistyczną brawurą, zanurzoną niekiedy w trudny do zniesienia bełkot.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną