Recenzja książki: Dorota Gellner, "Gryzmoł"

Po-Gryzmolmy!
Zakoleguj swoje dziecko z Gryzmołem!

Jeśli ktoś nie może się wdrożyć w czytanie wieczorem dzieciom, to chyba najlepiej zrobi, zaopatrując się w „Gryzmoła” Wydawnictwa Bajka. Zdarza się przecież, że rodzic pod presją akcji Cała Polska Czyta Dzieciom chodzi spać z poczuciem winy, że jeszcze dziś mu się nie udało, że może jutro się zmobilizuje i poczyta. Książka Doroty Gellner, autorki znanego kiedyś wszystkim najmłodszym przeboju "Zuzia, lalka nieduża", natychmiast wyzwoli go spod tej presji pamiętania i mobilizowania się. Może się spodziewać, że zaraz po powrocie do domu zastanie pociechę w piżamie, z wypiekami na twarzy, czekającą z "Gryzmołem" w rękach.

To znakomita, napisana z lekkością i dowcipem książka. Jej urok polega także na genialnych ilustracjach, współtworzących wszędobylską postać niejakiego Gryzmoła. Słowem, jest to jedna z pozycji do czytania na okrągło.

Jest jednak problem, który może się pojawić pewnego dnia. Mianowicie taki, że dziecko zaprzyjaźni się zbyt blisko z Gryzmołem osobiście. Wtedy należy jak najszybciej zapisać latorośl na lekcje malowania z rozmachem lub zakupić kredę do pisania po asfalcie. Podobno Wydawnictwo Bajka przedsięwzięło już pewne kroki w tej materii. Chętni na spotkanie autorskie z Gryzmołem mogą słać maile : redakcja@bajkizbajki.pl

Dorota Gellner, Gryzmoł, Wydawnictwo Bajka, Warszawa 2009

 

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj