Recenzja książki: Michał Śledziński, "Osiedle Swoboda"

Instytut pamięci osiedlowej
W komiksach Śledzińskiego widzę więcej pamięci niż w książkach IPN.

Pod koniec lat 90., w środku rządów AWS i w rozkwicie polskiego dresiarstwa, powstało „Osiedle Swoboda”. Komiksowa historia o paru kumplach z bloków, którzy niespecjalnie się uczą i niekoniecznie pracują. Częściej palą trawkę i ganiają się z dresami – swoim wrogiem klasowym. Choć opowiadając o tym językiem niewulgarnym, gubię pewnie większość kolorytu. Bydgoski magazyn „Produkt”, który historię autorstwa Michała Śledzińskiego pokazał po raz pierwszy, nie bał się mocnego i wymyślnego języka ulicy (na tych samych łamach debiutował zresztą drugi ważny polski cykl komiksowy – „Wilq”).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną