Kawiarnia literacka

Mój sąsiad Goering
Staliśmy na brukselskiej ulicy. Mieszkanie pod naszym zapełniało się cudzymi meblami, na górę wjeżdżały kanapy i kredensy, fotele i dziecięce mebelki, na końcu wtarabaniła się palma. Wtedy mój wzrok padł na tabliczkę z nazwiskiem nowych lokatorów.

– Goering – przeczytałam.

– Niemożliwe – powiedział J.

– A jednak.

– Ale Herman?!

– Znacie jakiegoś Hermana Goeringa? – zapytał syn.

Spojrzeliśmy po sobie w oszołomieniu. Czy znamy Hermana Goeringa?...

Znajomy Niemiec wybuchnął śmiechem na wieść o tym, kto zamieszkał pod nami. Tego nazwiska nie spotyka się teraz często w Niemczech, gdyby on się z takim urodził, zmieniłby je.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną