Recenzja książki: Filip Onichimowski, "Człowiek z Palermo"

Capo di tutti z Olsztyna
Książka dobrze skrojona, trzymająca w napięciu i zwyczajnie lekturowo smakowita.
materiały prasowe

Onichimowski zadebiutował w 2005 r. nieźle przyjętym tomem opowiadań „Zalani”, który krytycy literaccy skrzętnie przypisali do modnego wtedy nurtu tzw. prozy zaangażowanej, prezentującej – rzecz ujmuję w skrócie – rozliczne nędze życia w Polsce (szczególnie prowincjonalnej). A potem zamilkł na lat kilka. W „Człowieku z Palermo” pożenił tematykę eksplorowaną już w poprzedniej książce z konwencją powieści gangsterskiej.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną