Recenzja książki: Ryszard Ćwirlej, "Ręczna robota"

Kolejarz bez ręki
Czy ktoś jeszcze pamięta o powieściach milicyjnych, z których lata temu naigrawał się Stanisław Barańczak?

Czy ktoś teraz po nie sięga? Wbrew pozorom tak, o czym świadczy chociażby prężna działalność popularyzatorska Klubu Miłośników Polskiej Powieści Milicyjnej „MOrd”. Tę modę próbują wykorzystać również współcześni twórcy kryminałów, a jednym z nich jest Ryszard Ćwirlej.

Oczywiście autor „Ręcznej roboty”, trzeciej już części cyklu kryminałów, których akcja osadzona jest w latach 80. ubiegłego wieku w Poznaniu, powieści milicyjnych nie pisze, a jedynie odwołuje się do ich wzorca.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną