Recenzja książki: Kaja Malanowska, "Drobne szaleństwa dnia codziennego"

Świat w kawałkach
Ten zapis osuwania się i potem wynurzania z depresji jest dojmujący, ale i literacko wiarygodny.

Debiut Kai Malanowskiej nie jest bynajmniej poradnikiem, jak radzić sobie z depresją. „Drobne szaleństwa dnia codziennego” to opowieść w formie dziennika przetrwania, który wprowadza nas w świat, który się rozpadł. Bohaterka wraca ze Stanów do Warszawy, tutaj traci pracę, a kryzys małżeński wpycha ją w stan pogłębiającej się paranoi. Stara się żyć normalnie, wyprawia córkę do szkoły, robi zakupy, ale cały czas balansuje na krawędzi histerii. Dla uspokojenia liczy płyty chodnikowe i stopnie schodów, unika kontaktu z ludźmi, a za to skupia wzrok na detalach, dzieciach w parku, ptakach i drzewach. Wie, że to źle wróży: „Każda rzecz, na którą pada mój wzrok, przemawia do mniej jednostajnym, metalicznym głosem, każda rzecz boli”.

Cała ta książka jest obsesyjnie szczegółowa, skupiona na codziennych czynnościach i doznaniach, które stają się kruchą tamą przed napierającym chaosem. Bohaterka już widzi swoją przyszłość w szpitalu psychiatrycznym. Jej stan rozciąga się na całe miasto: „Wiem, że te wszystkie brudy, gówna, drobne złośliwości sprzedawczyń (...), te rozbebeszone ulice i skwerki to wszystko jestem ja sama”. I przed tą Warszawą nie może i nie chce uciec. Bohaterka jest równie bezlitosna analizując siebie samą, jak i wtedy, gdy portretuje miasto, demaskuje towarzystwa aspirujące do bycia warszawką, czy gdy opisuje swoje przyjaciółki, również na skraju załamania. Ratunkiem bywa autoironia, kiedy zauważa choćby, że ma obsesję na punkcie obsesyjnych myśli.

Ten zapis osuwania się i potem wynurzania z depresji jest dojmujący, ale i literacko wiarygodny. To tak, jakbyśmy założyli okulary, przez które widać pokawałkowany świat. Dobrze, jeśli można je zdjąć, kiedy się chce.

Kaja Malanowska, Drobne szaleństwa dnia codziennego, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2010, s. 240

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj