Kawiarnia literacka

Dobra luksusowe
Pracujemy, bogacimy się, zadłużamy. Spłacamy, zadłużamy się, pracujemy. Kupujemy. Na raty, za gotówkę, kartą. Z debetem, na procent, bez sensu, zwykle codziennie, na przykład pieczywo.

Zastanawiałem się, zupełnym przypadkiem, rykoszetem po wizycie u mojej babci, czy jest jeszcze coś, czego kupić nie można. Na usta ciśnie się banał: zdrowia kupić nie można, miłości nie, szczęścia też. Ale to nieprawda. To zabobon, bardzo wygodny i poręczny, takie ładne zdjęcie w ramce iluzji. Bo można. Do pewnego przynajmniej stopnia, pewnego, acz całkowicie, bywa, satysfakcjonującego. Mówienie, że kupić nie można tego i owego, to asekuracja: wszyscy bowiem chcemy być sobie równi, choćby na ten (łatwiejszy) sposób, że wszyscy czegoś nie możemy, mimo dochodów, wbrew talentom, przeciw rozumowi, wobec nauki, w cieniu żałoby, ignorując przyłożoną do gardła brzytwę Ockhama.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną