Recenzja książki: Juliusz Strachota, "Zakłady nowego człowieka"

Superbohater po polsku
Książka jest żartem, który zabawnie wykorzystuje schematy z komiksów o superbohaterach

O rocznikach siedemdziesiątych mówiło się, że to generacja mało wyrazista, spóźniona lub za młoda na ważne przeżycia pokoleniowe, czyli stan wojenny czy 1989 r. Juliusz Strachota w trzeciej swojej książce i pierwszej powieści (raczej dłuższym opowiadaniu) „Zakłady nowego człowieka” dopisał żartobliwą genealogię tej generacji. Już nie tylko brak „Teleranka” w grudniu ’81 r. łączy te roczniki, ale coś znacznie mocniejszego.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną