Recenzja książki: Herta Müller, "Huśtawka oddechu"

Anioł głodu
Zbiór opowiadań, które bardzo przypominają te Tadeusza Borowskiego i Sołżenicyna
materiały prasowe

Herta Müller jest pisarką niemieckojęzycznej enklawy w Rumunii. I w swej prozie z uporem trzyma się własnego mikrośrodowiska, niemal obsesyjnie dokumentując ucisk, prześladowania Niemców z Banatu – przez Rosjan po 1945 r. i przez Rumunów. Jej ojciec w czasie wojny był powołany do SS, matka znalazła się w radzieckim obozie pracy. Ona sama rumuńskiego nauczyła się dopiero, gdy miała 15 lat. W 1987 r., po debiucie literackim w Rumunii, przeniosła się do Niemiec zachodnich, gdzie nadal była prześladowana przez agentów Securitate, dobrze usadowionych w ziomkostwie banackim.

„Huśtawka oddechu” ukazała się w Niemczech na kilka miesięcy przed przyznaniem autorce Nagrody Nobla. Recenzje były różne, od entuzjastycznych po sceptyczne. Hercie Müller zarzucono jeśli nie plagiat, to żerowanie na cudzych doświadczeniach. Pierwotnie miała to być historia napisana wspólnie z poetą Oskarem Pastiorem, również rumuńskim Niemcem, więźniem gułagu. W 2004 r. razem wyjechali na Ukrainę, by odwiedzić miejsca, w których pracował. Po jego śmierci Herta Müller została z kilkudziesięcioma zeszytami notatek, z których stworzyła „Huśtawkę oddechu”. Narratorem jest postać fikcyjna – Leo Auerberg, któremu Müller wkłada w usta zarówno relacje Pastiora, jak i historie wymyślone przez siebie. Powstał zbiór opowiadań, które bardzo przypominają opowiadania Tadeusza Borowskiego, Sołżenicyna, ale także „Inny świat” Herlinga-Grudzińskiego czy „Wielbłąda na stepie” Jerzego Krzysztonia. „Huśtawka” jest wielką opowieścią o głodzie, szykanach, upokorzeniu i wewnętrznym samowyzwoleniu. U Herty Müller głód jest aniołem, który ma wiele postaci. Głód, gdy się za wcześnie stanie w kolejce do kotła i dostanie samą wodę. I głód, gdy się stanie za późno. Inny jest głód wieczorem, gdy się zjadło chleb przeznaczony na rano, a jeszcze inny w zimie, gdy nie ma żadnego zielska, którym można byłoby go oszukać... Ale najgorszy jest głód tęsknoty za domem. Sztuka przeżycia to oszukanie anioła głodu.

Własny język Herty Müller w opisywaniu upodlenia i walki o przetrwanie pewnego mikrośrodowiska na styku niemiecko-rumuńsko-rosyjskim sprawił, że urodzona w 1957 r. autorka zyskała dla młodej generacji czytelników z naszej części Europy taką pozycję, jaką dla starszego pokolenia miał inny niemiecki noblista Günter Grass.

Herta Müller, Huśtawka oddechu, przeł. Katarzyna Leszczyńska, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2010, s. 288

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj