Fenomen: Mamuśki po "Zmierzchu"
Stosy brudnych naczyń w zlewie, pizza na obiad, dzieci zaniedbane. A one czytają „Zmierzch” Stephanie Meyer i marzą, że ich mężowie są wampirami. O co tu chodzi?
materiały prasowe

Mam dobry pomysł dla filmowców, którzy nie wiedzą czym się powinni zająć, a szukają scenariusza na kinowy hit. Niech nakręcą film o tym, jak w prowincjonalnym Cave Creek w Arizonie, a więc na pustyni, powstał cykl powieści, które na całym świecie sprzedały się w nakładzie stu milionów egzemplarzy. W takiej historii byłoby wszystko, czego trzeba braciom Coen – a ich ekscentryczny styl dodałby całości dodatkowo odrobinę pieprzu.

A zatem: oto Stephenie Meyer, przeciętnie atrakcyjna, trzydziestoletnia mormonka, amerykańska housewife, która - z racji swojego wyznania - nie pije alkoholu, nie pali i podobno nigdy nawet nie obejrzała filmu, oznaczonego jako R-Rated (czyli takiego, na który młodzież poniżej siedemnastu roku życia wpuszcza się, ale tylko w towarzystwie osoby dorosłej).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną