Recenzja książki: Marek Radziwon, "Iwaszkiewicz. Pisarz po katastrofie"

Wybory Iwaszkiewicza
Pierwsza biografia polityczna pisarza, odwołująca się do źródeł dotąd nieznanych, choćby z archiwów partii
materiały prasowe

Jarosław Iwaszkiewicz wątpił niekiedy, czy jego dzieło przetrwa próbę czasu, obawiał się, że przyszły biograf nie znajdzie zbyt wielu dokumentów, które pomogą zrozumieć jego bogate życie. Jednak jego twórczość nie została skazana na wieczny czyściec, a biografia doczekała się już kilku opracowań. Pisali o nim Andrzej Zawada i Piotr Mitzner, a dziś dołączył do nich Marek Radziwon, którego „Iwaszkiewicz. Pisarz po katastrofie” jest pierwszą biografią polityczną autora „Sławy i chwały” – i to odwołującą się często do źródeł dotąd nieznanych, choćby z archiwów partii, służby bezpieczeństwa czy archiwów rosyjskich.

Radziwon mierzy się z tym, co wciąż waży na ocenie powojennej działalności jego bohatera, ale nie koncentruje się wyłącznie na jego uwikłaniach w mechanizmy życia w PRL, na prezesowaniu ZLP, flirtach z władzą, którym Iwaszkiewicz zawdzięcza miano serwilisty. Przywołuje pierwsze doświadczenia polityczne i historyczne chłopca z Kresów: rodzinną pamięć o powstaniu styczniowym, lata przeżyte na ogarniętej rewolucją Ukrainie, nadzieje i rozczarowania związane z niepodległą Polską, krótkotrwałą fascynację utopiami wyznawanymi przez uczniów niemieckiego poety Stefana George’ego.

Wszystko to zadecydowało o fatalizmie historycznym pisarza i jego krytycznym stosunku do mitów romantycznych, które ożyły w latach wojny i powstania warszawskiego. Ale zaważyło też na Iwaszkiewiczowskich strategiach wobec władz PRL, stosunku do emigracji, szczególnie paryskiej „Kultury”, i do rodzącej się w latach 60. opozycji demokratycznej. Z biografii tej wyłania się portret człowieka niekiedy naiwnego i niezbyt odważnego, z wiekiem coraz dramatyczniej zagubionego w świecie polityki, jak choćby przy okazji Listu 34, ale pragnącego ocalić kulturę polską nawet za cenę dialogu z reżimem.

Nie brak w „Pisarzu...” ocen jego złudzeń, choć kiedy trzeba, Radziwon oddaje mu sprawiedliwość, jak choćby w rozdziałach o zmaganiach z socrealizmem, z których, pomijając „List do prezydenta Bieruta”, pisarz wyszedł z godnością. Radziwon portretuje postać wymykającą się jednoznacznej ocenie. Kto więc tę książkę przeczyta, czasu nie zmarnuje.

Marek Radziwon, Iwaszkiewicz. Pisarz po katastrofie, W.A.B., Warszawa 2010, s. 553

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj