Fragment książki "Czego nas uczy Leszek Kołakowski"
W tym krótkim okresie 1964-1968 sporo czasu spędzaliśmy na wieczornych spotkaniach, które odbywały się z reguły w domach. Nie były to zabawy w SPATiF-ie, jakie opisuje Janusz Głowacki.

Marcin Król: Leszek był człowiekiem wyjątkowo kruchym, często niezgrabnym i schorowanym - od lat pięćdziesiątych miał nieustające i poważne kłopoty z kolanem tak, że czasami nie mógł w ogóle chodzić po schodach. Jednocześnie, kiedy mówił na poważne tematy, był mocny, bardzo logiczny i czasem nieprzyjemnie dla polemisty twardy lub ironiczny. Kiedy zaś - co ogromnie lubił - prowadził żartobliwą towarzyską rozmowę, był ogromnie przyjazny, bardzo lubił wszelkiego rodzaju zabawy słowne i spekulacje polityczne, chciał wiedzieć możliwie dużo o tym, co się dzieje u wspólnych przyjaciół i był zawsze w doskonałym nastroju.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną